Strażnik domu Momochi
Azjatyckie,  W książkach/komiksach

Magia otulona miłością, czyli Strażnik domu Momochi

Strażnik domu Momochi to opowieść o Himari, która wychowała się w domu dziecka. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje w spadku wielki dom, ale, jak się już na miejscu okazuje, z lokatorami. Nie byle jakimi, bo trzej młodzieńcy to prawdziwi przystojniacy.

Dom skrywa jednak wiele tajemnic, a i sami chłopcy nie są zwykłymi nastolatkami. Każdy z nich ma moc, której Himari od początku nie rozumie. Nie ogarnia też, co właściwie dzieje się w jej majątku. (W dalszej części wpisu możliwe spojlery!)

Aoi

Moim numerem jeden jest tu niezaprzeczalnie Aoi, choć Yukari też jest niczego sobie. Ten pierwszy to istny dżentelmen i typ, który może się podobać. Naprawdę ciężko oderwać od niego wzrok. Ciemnowłosy, kulturalny i zawsze pomocny. Spieszy na ratunek zawsze, gdy tylko zajdzie taka potrzeba, karci swoich towarzyszy, gdy Ci wykazują się wobec niej nieodpowiednim, jego zdaniem, zachowaniem.

Czujny, dba o bezpieczeństwo nowej towarzyszki, jednocześnie pilnując by ta „druga” strona również nie była poszkodowana. W złych duszkach widzi dobre strony i stara się je uratować, jeśli to tylko możliwe.

Przy okazji, to jest mój ulubiony rysunek z pierwszego tomu:

Strażnik domu Momochi - Aoi z towarzyszami

Przywódca stada

Chłopak zdecydowanie wiedzie prym w tym domu, koledzy go słuchają, a dodatkowa tajemniczość nadaje mu uroku.  Bo Aoi ma też swoją drugą stronę, którą ukazuje, gdy zajdzie potrzeba walki z demonami. Zmienia się wtedy i choć ciągle prosi, by na niego nie patrzeć, to uważam, że to jego alterego jest cudowne. Piękne i nietypowe. Choć wolę go w normalnej formie. Ale to tylko moja słabość do ciemnych, półdługich włosów 😉

Uwodzicielski przystojniak

Aoi zwrócił moją uwagę tym, jak reagował na nowo przybyłą. Nie wiem czy jest to u niego świadome działanie, ale każdym swoim gestem, słowem i postawą prowadzi do tego, by Himari się w nim zakochała i, według mnie, nie ma siły, by tak się nie stało.

Aoi Nanamori- Strażnik domu Momochi

Czasami pozwala sobie na takie słowa, które dają do myślenia, jak choćby wzmianki o tym, że jeśli jej nie ochroni, jego życie straci sens. Często szuka z nią kontaktu fizycznego, dotyka ją przypadkiem, choć to w ogóle przypadek nie jest.

Między Himari a Aoi od początku czuć cudną nutę chemii, za którą kocham wątki romantyczne. Niby nic się nie dzieje, ale ich relacja daje nadzieję na coś więcej, a jednocześnie gwarantuje prawdziwą przyjaźń i takie rodzinne przywiązanie, podsycone uroczym flirtem. Flirt ten jednak jest ciepłym, delikatnym uczuciem i sądzę, że zamieni się w poważne, głębokie uczucie.

Zadurzona nastolatka

Z każdą stroną Himari jest coraz bardziej zainteresowana Aoi, a im bardziej próbuje to ukryć, tym bardziej jej to nie wychodzi. Znajome zachowanie. Każda nastolatka godzinami nadaje o swoim obiekcie westchnień. A która z nas krępowała się, gdy obiekt westchnień zapytał o godzinę albo zadanie domowe? Mnie wręcz paraliżowało 😀

Jedno jest pewne: dziewczyna wciąż o nim myśli i mówi i nie umie przestać.

MAGIA

Nawet fantastyka jest w stanie uderzyć w moje serducho, jeśli tylko zawiera genialny wątek romantyczny. A Strażnik domu Momochi to zdecydowanie opowieść o magii podszytej miłością… a może o miłości podszytej magią?


Dzięki za uwagę!


(Zdjęcia są mojego autorstwa)

6 komentarzy

  • Angelika - Memento Życie

    Chyba jedyny japoński pisarz, jakiego czytałam, to Murakami, ale wiem, że to coś zupełnie innego. Kiedyś miałam krótki epizod oglądania anime i wtedy pewnie taka książka bardzo przypadłaby mi do gustu. Teraz… Nie mam pojęcia 😀 Ale jeśli coś podobnego wpadłoby mi w łapki, to oczywiście chętnie bym przeczytała.
    PS. Świetny obrazek w nagłówku bloga. 🙂

    • Aga

      O faktycznie! Murakami to japoński pisarz- też próbowałam go kiedyś czytać, ale niestety nie przebrnęłam nawet przez pierwsze trzy rozdziały. Trafiła mi się powieść “Dance dance dance” po angielsku, ale jakoś nie mój klimat i odstawiłam. Później widziałam w księgarni coś po polsku, ale po przejrzeniu odstawiłam na półkę. To zupełnie inny typ literatury. Z mangami jakoś bardziej mi po drodze 🙂
      Dziękuję- zdjęcie nie jest moje, było już w szablonie, który wybrałam na ten blog, ale rzeczywiście jest takie urocze, klimatyczne i bardzo fajnie pasuje mi do nagłówka, więc je zostawiłam, jak to autor szablonu sobie wymyślił 🙂 Choć czasami zastanawiam się, czy nie zmieniać tego zdjęcia zgodnie z aktualną porą roku 😀
      Dzięki za wizytę i komentarz! Jeśli lubisz wątki romantyczne- zapraszam częściej 🙂

    • Aga

      Cieszę się 🙂 Ja czytałam ten I tom trzy razy, teraz planuję zamówić kolejne tomy i szczerze nie mogę się doczekać, jak rozwinie się ten mój wątek Aoi & Himari, ale też ciekawi mnie, co dalej z domem i jego zagadkami, bo te są naprawdę interesujące.
      Dzięki za odwiedziny i komentarz, miło mi, że tu zajrzałaś 🙂

  • Katarzyna

    Nigdy nie czytałam żadnej japońskiej książki 😮 Chyba najwyższy czas to zmienić! 🙂 Jest jakaś japońska książka, którą polecasz dla całkowicie początkujących? 🙂

    • Aga

      Moja absolutnie pierwsza manga to była “Gwiazda spadająca za dnia”. Zakochałam się w klimacie tego tytułu i chyba od niego pokochałam mangi z wątkami romantycznymi. Pisałam już o “Gwieździe” na blogu 🙂
      “Strażnik” jest fajny, jeśli chcesz lekką fantastykę, a jeśli chcesz się rzucić od razu na głęboką wodę, to teraz czytam “Karneval”, ale mi się to akurat w ogóle nie podoba. Ciężka fantastyka, w dodatku bardzo brutalna. Jeśli nie chcesz mang, tylko typowe powieści, to niestety nie mogę nic polecić, bo jeszcze się z nimi nie zetknęłam. Natomiast “Gwiazdę” i “Strażnika” z czystym sercem polecam i uważam, że obie świetnie nadają się na ten “pierwszy raz” 😉 Zwłaszcza, że sama chwyciłam za nie jako całkowicie początkująca 😀
      Dzięki za komentarz, miło mi, że tu zajrzałaś <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *